Ryanair do Trapani – czyli wakacje na Sycylii.

Ciao!

Nasze wakacje w tym roku zaczęły się późno, jednak warto było czekać. Od wczoraj możemy kąpać się w promieniach sycylijskiego słońca, a temperatura nie spada poniżej 23 stopni (nawet w nocy!). Dni są bajecznie ciepłe – około 30 stopni –  i wyjście w czymś więcej niż bluzka na ramiączkach i krótkie spodnie grozi przegrzaniem.

trapani.

trapani.

trapani.

trapani.

trapani.

trapani.

trapani.

trapani.

Tegoroczne wakacje spędzamy na zachodzie Sycylii – w Trapani. Jest to nieduże, iście włoskie miasteczko, gdzie na co drugiej ulicy znajdziemy pizzerię i lodziarnię z tutejszymi specjałami. Od średniowiecza znajdował się w tym miejscu jeden z najważniejszych portów Morza Śródziemnego. Dzięki temu możemy tu znaleźć wspaniały targ rybny ze świeżymi owocami morza. Kupimy tutaj także owoce i warzywa z lokalnych upraw. Miasto to ma świetną lokalizację, gdyż możemy stąd łatwo i szybko dojechać do zachodniej i południowej części Sycylii.

trapani.

trapani.

trapani.

trapani.

trapani.

trapani.

Z Polski do Trapani możemy dostać się z Warszawy, Rzeszowa oraz Krakowa. My wybraliśmy tę drugą opcję. Przed południem wylecieliśmy z Polski, a po dwóch i pół godzinie byliśmy już na miejscu. Podekscytowani wysiedliśmy na lotnisku i zaraz uderzyła nas fala ciepła. Stamtąd na miejsce zawiózł nas jeżdżący raz na godzinę autobus – połączenia między portem Brigi, a Trapani obsługuje AST. Dojeżdza on do samego portu, my jednak ze względu na nocleg wysieliśmy na 1. przystanku czyli via Fardella. Tak więc, nie była to jakaś bardzo długa, ani męcząca podróż.

trapani.

trapani.

trapani.

trapani.

Przed wyjazdem zarezerwowaliśmy sobie pokój u przemiłych Włochów Gianiego i Toniego w B&B Aromi Diversi. Skusiliśmy się na opcję B&B czyli bed&breakfast. Jest to super sprawa dla każdego, kto chce spróbować lokalnych specjałów, a do tego można poczuć włoską gościnność. Giani codziennie przygotowuje dla nas Sycylijskie śniadanko – oczywiście zawsze na słodko! – a Toni zajmuje się zaopatrzeniem, więc nigdy niczego nie brakuje. O język także nie trzeba się obawiać. Z początku wystraszyliśmy się, bo Toni niezbyt potrafi porozumiewać się po angielsku, jednak z Gianim dogadujemy się bezproblemowo.

trapani.
trapani.

trapani.
trapani.
trapani.
trapani.
trapani.

Do swojej dyspozycji mamy całkiem duży pokój z balkonem oraz łazienką. Zawiera on w zasadzie wszystko, co potrzebujemy do codziennej egzystencji (w łazience znaleźliśmy nawet szampon) i dzięki temu spokojnie spakowaliśmy się w bagaż podręczny (oczywiście po 1 na osobę). Pokój jest w pełni klimatyzowany co pozwala na odpoczynek po całym dniu spędzonym w wysokich temperaturach. Do tego w Aromi Diversi możemy korzystać ze wspólnej kuchni, całkiem dobrze zaopatrzonej we wszystkie sprzęty – jest to o tyle ciekawe rozwiązanie, że w ten sposób świetnie integrujemy się z resztą lokatorów.

trapani.

Pierwszy dzień, jak to dzień przyjazdu był nieco zakręcony, ale nie podarowaliśmy sobie przespacerowania części miasta oraz uraczenia się wspaniałymi lodami (o moim ulubionym smaku Baci – jeśli ktoś jeszcze nigdy nie próbował czekoladek pochodzących z Perugii o tej właśnie nazwie, to gorąco zachęcam). Wieczorem koniecznie musieliśmy spróbować wybornej pizzy z pizzerii znajdującej się 2 numery od naszego wejścia do kamienicy!

Tutaj macie jeszcze kilka zdjęć z miasta.

trapani.
trapani.
trapani.
trapani.

trapani.
trapani.
trapani.

trapani.

trapani.

trapani.

trapani.

trapani.

trapani.

Przyjemności!