Jesienią rower wraca do łask.

Rower wraca do łask. Odkąd zrobiło się chłodno i temperatura spadła poniżej 15*C zamknęłam rower w piwnicy. Myślałam, że przeczeka tam aż do wiosny, jednak dziś, mimo niskiej temperatury, słońce wyciągnęło mnie z domu. Ubrałam ciepłą kurtkę, rękawiczki (koniecznie!), czapkę, szalik, wzięłam rower i aparat pod pachę i ruszyłam na przejażdżkę.

    

Ku mojemu zaskoczeniu, po drodze mijałam wielu ludzi, których tak, jak mnie piękna pogoda wyciągnęła na dwór. Niektórzy spacerowali łapiąc tych jakże niewielu tej jesieni promieni, inni biegali, uprawiali nordic walking, jeździli na rowerach.

Nawet nie wiecie, jaką frajdę sprawia przejechanie kilkunastu kilometrów po takiej przerwie! Dla mnie, przyzwyczajonej do jazdy w upałach (no, przynajmniej 18 stopniach), zupełną nowością był delikatny mróz owiewający moją twarz w trakcie przejażdżki. Powietrze było tak świeże i rześkie jak bryza, aż nie chciało mi się wracać do domu. Do tego mój strach przed tym, że zmarznę, na szczęście był zupełnie niepotrzebny. Przez to, że nie jeździłam już od jakichś dwóch miesięcy, musiałam włożyć sporo wysiłku w pedałowanie. Dzięki temu było mi jednak naprawdę ciepło.

Jeśli więc nie przyszło Wam nawet do głowy odkopanie roweru, czy też zwykły jogging w tę piękną mroźną pogodę – przemyślcie to. Ja serdecznie polecam takie spędzenie popołudnia!

Bonusem dzisiejszej wycieczki było kilka ujęć, które udało mi się zrobić.

     

Przyjemności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *